iwonaszyk

Rzetelna dermatologia, bezpieczna estetyka, świadoma pielęgnacja

Wiadomość

Terapia fotodynamiczna Ameluz zyskała aprobatę FDA w leczeniu raka podstawnokomórkowego

Amerykańska Agencja ds. Leków i Żywności zatwierdziła właśnie preparat Ameluz w żelu z kwasem aminolewulinowym (10%) w połączeniu z terapią fotodynamiczną przy użyciu lamp BF-RhodoLED — i to dla…

aktualizacja 15 września 2026

Terapia fotodynamiczna Ameluz zyskała aprobatę FDA w leczeniu raka podstawnokomórkowego

Amerykańska Agencja ds. Leków i Żywności zatwierdziła właśnie preparat Ameluz w żelu z kwasem aminolewulinowym (10%) w połączeniu z terapią fotodynamiczną przy użyciu lamp BF-RhodoLED — i to dla leczenia powierzchownego raka podstawnokomórkowego skóry u dorosłych. To, jak podkreślają źródła branżowe, pierwsza w USA terapia światłem zarejestrowana jednocześnie dla stanów przednowotworowych i dla raka skóry, co dla praktyki dermatologicznej otwiera zupełnie nowy rozdział.

Co tak naprawdę zatwierdzono

W gabinecie dermatologa coraz częściej widujemy pacjentów z drobnymi, łuszczącymi się plamami, które okazują się powierzchownym rakiem podstawnokomórkowym — sBCC. To ten typ nowotworu skóry, który rośnie powoli, nie daje przerzutów, ale nieleczony potrafi zniszczyć skórę, chrząstkę, a nawet kość. Dotąd w USA standardem było chirurgiczne wycięcie; w Europie od lat z powodzeniem stosuje się terapię fotodynamiczną. Zatwierdzenie Ameluz + BF-RhodoLED, o którym informuje między innymi Biofrontera (producent preparatu), oznacza, że amerykańscy dermatolodzy zyskują metodę, którą my w Polsce znamy od dawna — nieinwazyjną, jednodniową, z krótkim gojeniem.

Jak to działa i dla kogo

Mechanizm jest prosty, więc spokojnie — nie ma tu nic egzotycznego. Na zmienioną skórę nakłada się żel z kwasem aminolewulinowym; komórki nowotworowe wchłaniają go znacznie chętniej niż zdrowe. Po kilku godzinach naświetla się pole lampą LED o określonej długości fali, a uwolniony tlen singletowy niszczy to, co choruje, oszczędzając tkankę dookoła. W praktyce oznacza to brak skalpela, brak szwów i zwykle krótszy okres rekonwalescencji — ale tylko wtedy, gdy zmiana jest płaska, dobrze widoczna i odpowiednio mała. To leczenie dla konkretnych przypadków sBCC, a nie alternatywa dla każdego guzka.

Co warto zapamiętać z tej decyzji

Najważniejsze jest to, że decyzja FDA potwierdza fotodynamiczną terapię czerwonym światłem jako pełnoprawne narzędzie onkologiczne, a nie jedynie „zabieg kosmetyczny na poprawę cery". Dla pacjenta oznacza to więcej opcji i więcej rozmów z dermatologiem o tym, co naprawdę pasuje do jego zmiany — bo nawet w obrębie tego samego rozpoznania jednego pacjenta wycina się chirurgicznie, a drugiego leczy światłem. Jeśli macie na skórze rankę, która nie chce się goić dłużej niż dwa miesiące, różową plamę z delikatnym łuszczeniem albo perłowy guzek, który powoli rośnie — to jest ten moment, żeby umówić się na dermoskopię, a nie czekać do kolejnej jesieni.